- Może już dziś?- zapytałem i pocałowałem ją. Mid uśmiechnęła się.
<Mid?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazan. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 czerwca 2015
Od Kazana C.d. Mid
Uśmiechnąłem się do Mid.
- Midnight kiedy chcesz starać się o szczeniaki?- Zapytałem sam nie wiem dlaczego.
<Mid?>
- Midnight kiedy chcesz starać się o szczeniaki?- Zapytałem sam nie wiem dlaczego.
<Mid?>
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Od Kazana Cd Mid
Uśmiechnąłem się do wadery.
- Mid nie sądzisz że powinniśmy pomyśleć nad datą ślubu? - Zapytałem i zaraz dodałem:
- Prawdopodobnie będą 3 śluby.- Powiedziałem.
<Mid?>
- Mid nie sądzisz że powinniśmy pomyśleć nad datą ślubu? - Zapytałem i zaraz dodałem:
- Prawdopodobnie będą 3 śluby.- Powiedziałem.
<Mid?>
Od Kazana CD Midnight
Siedzieliśmy tak na łące i rozmyślaliśmy. W końcu postanowiłem wyznać jej co czuję. Uśmiechnąłem się i wyczarowałem pierścionek.
- Midnight zakochałem się w tobie i chciałbym abyś została moją partnerką.- Powiedziałem.
<Midnight?>
- Midnight zakochałem się w tobie i chciałbym abyś została moją partnerką.- Powiedziałem.
<Midnight?>
sobota, 23 maja 2015
Od Kazana Cd Mid
- A właśnie wymyśliłem jak pomóc Ci zapanować nad mocami.- Powiedziałem a wadera spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem.
- Za kilka godzin spotkamy się w tym samym miejscu.- Powiedziałem i pobiegłem do kuźni. Przez pół dnia pracowałem nad realizacja swojego pomysłu. Kiedy następnego dnia spotkałem Midnight postanowiłem pokazać jej efekty.
- Mam dla Ciebie prezent.- Powiedziałem i poprowadziłem ją do kuźni. Wziąłem ze stołu spinkę i wpiąłem ją w futro za uchem Mid.

- To magiczna spinka która gromadzi moc dzięki niej kiedy będziesz korzystać z niektórych mocy w dzień nie będziesz tak wyczerpana.- Powiedziałem i wziąłem do łapy amulet który założyłem jej na szyję.
- Ten amulet spotęguje twoją moc i dzięki niemu będziesz nad nią panować.

<Mid?>
- Za kilka godzin spotkamy się w tym samym miejscu.- Powiedziałem i pobiegłem do kuźni. Przez pół dnia pracowałem nad realizacja swojego pomysłu. Kiedy następnego dnia spotkałem Midnight postanowiłem pokazać jej efekty.
- Mam dla Ciebie prezent.- Powiedziałem i poprowadziłem ją do kuźni. Wziąłem ze stołu spinkę i wpiąłem ją w futro za uchem Mid.
- To magiczna spinka która gromadzi moc dzięki niej kiedy będziesz korzystać z niektórych mocy w dzień nie będziesz tak wyczerpana.- Powiedziałem i wziąłem do łapy amulet który założyłem jej na szyję.
- Ten amulet spotęguje twoją moc i dzięki niemu będziesz nad nią panować.
<Mid?>
piątek, 22 maja 2015
Od Kazana Cd Mid
Uśmiechnąłem się do niej.
- Jak miał na imię twój ojciec?- Zapytałem.
- Mack.- Odparła.
-Był przyjacielem mojego ojca i półbogiem.
- Jak myślisz jakiej mocy mówiła moja matka i ojciec.
- Nie mam pojęcia ale zaraz się dowiemy.- Mruknąłem i otworzyłem portal. Kiedy przez niego przeszliśmy udaliśmy się do zamku Mirakle. Po chwili weszliśmy do zamku i udaliśmy się do sali tronowej.
- Kazan! Nieśmiertelny, pół bóg i król śmierci w moim zamku! Drugi wilk który pokonał śmierć. Witam.- Powiedziała Mirakle.
- Nie jestem sam ale witaj pani.
- Z kim tu przybyłeś?
- Z twoją córką.- Powiedziałem.
<Mid?>
- Jak miał na imię twój ojciec?- Zapytałem.
- Mack.- Odparła.
-Był przyjacielem mojego ojca i półbogiem.
- Jak myślisz jakiej mocy mówiła moja matka i ojciec.
- Nie mam pojęcia ale zaraz się dowiemy.- Mruknąłem i otworzyłem portal. Kiedy przez niego przeszliśmy udaliśmy się do zamku Mirakle. Po chwili weszliśmy do zamku i udaliśmy się do sali tronowej.
- Kazan! Nieśmiertelny, pół bóg i król śmierci w moim zamku! Drugi wilk który pokonał śmierć. Witam.- Powiedziała Mirakle.
- Nie jestem sam ale witaj pani.
- Z kim tu przybyłeś?
- Z twoją córką.- Powiedziałem.
<Mid?>
Od Kazana Cd Mid
Pełnia zbliżała się szybciej niż zazwyczaj. Kiedy nadszedł ten dzień po prostu nie mogłem doczekać się wieczora. Kiedy tylko się ściemniło pobiegłem na tę polanę na której umówiłem się z Midnight. Kiedy wreszcie przyszła uśmiechnęła się do mnie. Wyglądała pięknie w świetle okrągłej tarczy księżyca... W tamtej chwili uczucie które rosło we mnie od kiedy się poznaliśmy teraz spotęgowało się jeszcze bardziej. Czyżbym się zakochał?
- Cześć Mid. Dzięki że przyszłaś.
- Nie ma za co. Co to za moc chciałeś mi pokazać?- Przeszła od razu do rzeczy. Uśmiechnąłem się i spojrzałem w tarczę księżyca. Po chwili rozległ się trzask a po nim kolejny. Po chwili nie stałem przed nią na 4 łapach tylko no 2 jako wilkołak.
- Tą.- Powiedziałem telepatycznie i wyciągnąłem do niej dłoń. Położyła na niej łapę.
- Skup się. Jestem pewien że to umiesz. - Mruknąłem. Wadera zaczęła się skupiać a po chwili stała koło mnie w postaci wilkołaka.
- Skąd wiedziałeś?- Zapytała zdziwiona.
- Tylko pół bogowie mają zakazane moce a zawsze w parze z mocą zakazaną idzie ta moc.- Powiedziałem.
- Twoimi rodzicami są albo bóg i śmiertelnik albo para półbogów.- Powiedziałem.
<Mid?>
- Cześć Mid. Dzięki że przyszłaś.
- Nie ma za co. Co to za moc chciałeś mi pokazać?- Przeszła od razu do rzeczy. Uśmiechnąłem się i spojrzałem w tarczę księżyca. Po chwili rozległ się trzask a po nim kolejny. Po chwili nie stałem przed nią na 4 łapach tylko no 2 jako wilkołak.
- Tą.- Powiedziałem telepatycznie i wyciągnąłem do niej dłoń. Położyła na niej łapę.
- Skup się. Jestem pewien że to umiesz. - Mruknąłem. Wadera zaczęła się skupiać a po chwili stała koło mnie w postaci wilkołaka.
- Skąd wiedziałeś?- Zapytała zdziwiona.
- Tylko pół bogowie mają zakazane moce a zawsze w parze z mocą zakazaną idzie ta moc.- Powiedziałem.
- Twoimi rodzicami są albo bóg i śmiertelnik albo para półbogów.- Powiedziałem.
<Mid?>
Od Kazana Cd Mid
Uśmiechnąłem się do niej.
- Twierdzą że mogą nas pokonać. Są albo stuknięci albo po prostu głupi. To raczej my pokonamy ich.
- Oni twierdzą że tylko ja jestem straszna. Bo mam zakazaną moc.- Powiedziała.
- Powinni bać się raczej całej watahy bo ich amulety nie działają przy mojej rodzinie. Będą bezbronni a szczególnie przy Vladzie.
- Jak to?-
- Każdy z nas jest posiadaczem wielu z zakazanych mocy.
- Na prawdę? Wy nad nimi panujecie?
- Tak. Chcesz kilka zobaczyć?
- No dobrze.- Odparła wilczyca.
- Chodźmy na pustkowie bo tutaj są niebezpieczne.- Powiedziałem. Ruszyliśmy na pustkowie. Kiedy byliśmy w jego centrum ukryłem Midnight pod kopułą.
- Patrz co się stanie.- Powiedziałem i stanąłem w pewnym oddaleniu. Zamknąłem oczy i skupiłem się. Niebo zrobiło się czarne i po chwili zaczęły spadać z niego kamienne pociski które niszczyły wszystko. Po jakiejś chwili moje futro zaczęło płonąć a odłamki zaczynały się palić. Potem stworzyłem armię cieni. Po połowie dnia pokazu podszedłem do Midnight.
- Co? Mają się czego bać?- Zapytałem.
- No jasne. a czy ktoś ma jeszcze takie moce oprócz Ciebie?
- Właściwie cała moja rodzina. Chodź idziemy do Vladymira powiedzieć mu o wojnie.
- Jakiej wojnie?-
- Atakując Ciebie wydali nam wojnę. My zaatakujemy ich a nie oni nas.- Powiedziałem i pognałem przed siebie a Midnight za mną. Po zdaniu relacji mojemu bratu zaczęliśmy szykować się do wymarszu. Każdy przywdział swoją zbroję.
- Kazanie... zauważyłam że nawet po tak długiej prezentacji swojej mocy nie byleś zmęczony. Jak to robisz?
- Praktyka czyni mistrza.- Powiedziałem. Vlad wydał rozkazy i ruszyliśmy na wroga. Wkrótce walczyliśmy już. Szala zwycięstwa przechylała się na naszą stronę.
- Wy głupki przecież miał być tylko jeden wilk z zakazaną mocą a ja tu widzę ich mnóstwo!- Wrzeszczał alpha tamtej watahy. Po pewnym czasie wszyscy byli już martwi z wyjątkiem kilku jeszcze walczących. Większość czasu staliśmy w pewnej odległości i atakowaliśmy ich magią jednak nie wszyscy. Kiedy już tylko jeden wilk z tamtej watahy pozostał przy życiu spomiędzy stosów trupów ukazał się Vlad z futrem unurzanym w czerwonej posoce.
- No Kazi ja nie będę odwalał brudnej roboty za ciebie.- Powiedział i rzucił o ziemię alphę tamtej watahy. Jak kazał obyczaj to ja musiałem go zabić razem z Vladem. Rozbiłem to co kazał obyczaj.
- No Kazanku wiesz co do Ciebie należy.- Powiedział Vlad i poklepał mnie po plecach. Po chwili nie było na polu bitwy nikogo prócz ciał, mnie i Midnight. Zacząłem wymawiać zaklęcia i po chwili pojawił się portal który zassał wszystkie ciała.
- Kazan co ty robisz?- Zapytała Midnight.
- To moja praca. Jestem grabarzem. Zajmuję się sprzątaniem ciał po bitwach.- Powiedziałem.
- Gdzie je składasz?
- Na kniei zbrodniarzy. Chyba że byli dla nas kimś wtedy na cmentarzu.- Powiedziałem i wszedłem do portalu a za mną wbiegła Midnight. Przemieniłem się w coś podobnego do Śmierci i zacząłem sprzątać ciała. Po jakimś czasie razem z Midnight poszliśmy na łąkę.
- Mid słuchaj za kilka dni jest pełnia i chciałbym pokazać Ci jedną moc która działa tylko wtedy myślę też że ty ją posiadasz. Zgoda? spotkamy się tu za 2 dni o dziesiątej w nocy.
<Mid?>
- Twierdzą że mogą nas pokonać. Są albo stuknięci albo po prostu głupi. To raczej my pokonamy ich.
- Oni twierdzą że tylko ja jestem straszna. Bo mam zakazaną moc.- Powiedziała.
- Powinni bać się raczej całej watahy bo ich amulety nie działają przy mojej rodzinie. Będą bezbronni a szczególnie przy Vladzie.
- Jak to?-
- Każdy z nas jest posiadaczem wielu z zakazanych mocy.
- Na prawdę? Wy nad nimi panujecie?
- Tak. Chcesz kilka zobaczyć?
- No dobrze.- Odparła wilczyca.
- Chodźmy na pustkowie bo tutaj są niebezpieczne.- Powiedziałem. Ruszyliśmy na pustkowie. Kiedy byliśmy w jego centrum ukryłem Midnight pod kopułą.
- Patrz co się stanie.- Powiedziałem i stanąłem w pewnym oddaleniu. Zamknąłem oczy i skupiłem się. Niebo zrobiło się czarne i po chwili zaczęły spadać z niego kamienne pociski które niszczyły wszystko. Po jakiejś chwili moje futro zaczęło płonąć a odłamki zaczynały się palić. Potem stworzyłem armię cieni. Po połowie dnia pokazu podszedłem do Midnight.
- Co? Mają się czego bać?- Zapytałem.
- No jasne. a czy ktoś ma jeszcze takie moce oprócz Ciebie?
- Właściwie cała moja rodzina. Chodź idziemy do Vladymira powiedzieć mu o wojnie.
- Jakiej wojnie?-
- Atakując Ciebie wydali nam wojnę. My zaatakujemy ich a nie oni nas.- Powiedziałem i pognałem przed siebie a Midnight za mną. Po zdaniu relacji mojemu bratu zaczęliśmy szykować się do wymarszu. Każdy przywdział swoją zbroję.
- Kazanie... zauważyłam że nawet po tak długiej prezentacji swojej mocy nie byleś zmęczony. Jak to robisz?
- Praktyka czyni mistrza.- Powiedziałem. Vlad wydał rozkazy i ruszyliśmy na wroga. Wkrótce walczyliśmy już. Szala zwycięstwa przechylała się na naszą stronę.
- Wy głupki przecież miał być tylko jeden wilk z zakazaną mocą a ja tu widzę ich mnóstwo!- Wrzeszczał alpha tamtej watahy. Po pewnym czasie wszyscy byli już martwi z wyjątkiem kilku jeszcze walczących. Większość czasu staliśmy w pewnej odległości i atakowaliśmy ich magią jednak nie wszyscy. Kiedy już tylko jeden wilk z tamtej watahy pozostał przy życiu spomiędzy stosów trupów ukazał się Vlad z futrem unurzanym w czerwonej posoce.
- No Kazi ja nie będę odwalał brudnej roboty za ciebie.- Powiedział i rzucił o ziemię alphę tamtej watahy. Jak kazał obyczaj to ja musiałem go zabić razem z Vladem. Rozbiłem to co kazał obyczaj.
- No Kazanku wiesz co do Ciebie należy.- Powiedział Vlad i poklepał mnie po plecach. Po chwili nie było na polu bitwy nikogo prócz ciał, mnie i Midnight. Zacząłem wymawiać zaklęcia i po chwili pojawił się portal który zassał wszystkie ciała.
- Kazan co ty robisz?- Zapytała Midnight.
- To moja praca. Jestem grabarzem. Zajmuję się sprzątaniem ciał po bitwach.- Powiedziałem.
- Gdzie je składasz?
- Na kniei zbrodniarzy. Chyba że byli dla nas kimś wtedy na cmentarzu.- Powiedziałem i wszedłem do portalu a za mną wbiegła Midnight. Przemieniłem się w coś podobnego do Śmierci i zacząłem sprzątać ciała. Po jakimś czasie razem z Midnight poszliśmy na łąkę.
- Mid słuchaj za kilka dni jest pełnia i chciałbym pokazać Ci jedną moc która działa tylko wtedy myślę też że ty ją posiadasz. Zgoda? spotkamy się tu za 2 dni o dziesiątej w nocy.
<Mid?>
czwartek, 21 maja 2015
Od Kazana Cd Midnight
- Serio?- Zdziwiłem się.
- Tak a co? Ktoś twierdzi inaczej?
- Właściwie każdy wilk poza moją rodziną. Podobno nie umiem słuchać. Podobno umiem tylko wydawać rozkazy ale nie umiem dostrzegać potrzeb jednostek. Zawsze działam dla dobra ogółu. Jednak co dziwne moja rodzina uważa zupełnie co innego.- Powiedziałem. Wadera uśmiechnęła się.
- Midnight z twojej opowieści wywnioskowałem że nie panujesz nad tą mocą. Mam rację?- Zapytałem.
- Tak owszem. A czy ja dobrze wywnioskowałam: Posiadasz taka samą moc jak ja?
- Tak.
- Jak nad nią panujesz?
- Nie wiem. Samo wychodzi. Chociaż mam teorię. Kiedyś nad nią nie panowałem i ojciec ze mną ćwiczył. Teraz zawsze kiedy moc się zbyt bardzo uaktywnia słyszę głos: Jesteś silny i panujesz nad swoją mocą. Nie chcesz nic zabić. I wtedy moc ustępuje.
- Masz fajnie.
- Chodź popróbujemy może ty też zaczniesz nad nią panować.
- Wątpię.
- Mid... Ja zniknę. Wyczaruję dla ciebie niby wilka i będę głosem w twojej głowie. nikogo nie zabijesz i mam nadzieję że nikogo już nie zabijesz no chyba że będziesz chciała.- Powiedziałem i zniknąłem. Po chwili zrobiłem to o czym mówiłem.
- Spokojnie Mid dasz radę. jesteś silniejsza od swojej mocy.- Mój głos rozbrzmiewał w jej głos. Po około 10 minutach Midnight leżała znudzona a niby wilk kręcił się dookoła. Wyczułem że zaczął ją już irytować. Postanowiłem dać już spokój treningowi i pojawiłem się przed nią.
- I co? Jak na razie nad tym panujesz.
<Mid?>
- Tak a co? Ktoś twierdzi inaczej?
- Właściwie każdy wilk poza moją rodziną. Podobno nie umiem słuchać. Podobno umiem tylko wydawać rozkazy ale nie umiem dostrzegać potrzeb jednostek. Zawsze działam dla dobra ogółu. Jednak co dziwne moja rodzina uważa zupełnie co innego.- Powiedziałem. Wadera uśmiechnęła się.
- Midnight z twojej opowieści wywnioskowałem że nie panujesz nad tą mocą. Mam rację?- Zapytałem.
- Tak owszem. A czy ja dobrze wywnioskowałam: Posiadasz taka samą moc jak ja?
- Tak.
- Jak nad nią panujesz?
- Nie wiem. Samo wychodzi. Chociaż mam teorię. Kiedyś nad nią nie panowałem i ojciec ze mną ćwiczył. Teraz zawsze kiedy moc się zbyt bardzo uaktywnia słyszę głos: Jesteś silny i panujesz nad swoją mocą. Nie chcesz nic zabić. I wtedy moc ustępuje.
- Masz fajnie.
- Chodź popróbujemy może ty też zaczniesz nad nią panować.
- Wątpię.
- Mid... Ja zniknę. Wyczaruję dla ciebie niby wilka i będę głosem w twojej głowie. nikogo nie zabijesz i mam nadzieję że nikogo już nie zabijesz no chyba że będziesz chciała.- Powiedziałem i zniknąłem. Po chwili zrobiłem to o czym mówiłem.
- Spokojnie Mid dasz radę. jesteś silniejsza od swojej mocy.- Mój głos rozbrzmiewał w jej głos. Po około 10 minutach Midnight leżała znudzona a niby wilk kręcił się dookoła. Wyczułem że zaczął ją już irytować. Postanowiłem dać już spokój treningowi i pojawiłem się przed nią.
- I co? Jak na razie nad tym panujesz.
<Mid?>
Od Kazana Cd Midnight
- Właściwie to nie jest nic ciekawego. W każdym razie moje pokolenie nie jest na razie zbyt ciekawe. Ale za to początki naszej rodziny są fajne. Bo było tak:
Uranos i Gaia oraz Day i Night mieli po 2 dzieci które nie są uwiecznione w spisie bogów. I stało się tak że Kronos syn Uranosa i Gai zakochał się w Rei córce Day'a i Night a jego siostra Tetyda w bracie Rei Akmenosie. I mieli szczeniaki. I tak się stało że Zeus zakochał się w swojej kuzynce Herze i zostali parą i tak dalej przez wieki aż do czasu aż narodził się William mój ojciec. Został on mężem Sary- córki Ammfitriona i Alkmeny którzy byli dziećmi Uranosa i Gai oraz Day'a i Night. I potem urodziłem się ja, Vlad i Syriusz. Untame, Ameno i Sunshire zostali adoptowani.- Opowiedziałem mniej więcej historię.
- Nawet ciekawa historia. Czy twoje rodzeństwo też nie musi obawiać się moich mocy?
- Tak. Twoja moc nie działa na żadne z nas. Jesteśmy wybrańcami. Ty też. Jednak jedni wybrani mają inne moce drudzy też inne. Z nas wszystkich tylko Vlad widzi moce innych. On jest Królem Królów Żywiołów.
- Co to znaczy? I Jak się nim stał?
- Kiedy mielimy po 2 lata wyrocznia orzekła że jesteśmy wybrańcami i przeznaczeniem każdego jest zostanie królem kilku żywiołów. I musieliśmy pokonać królów żywiołów. Przeznaczeniem Vlada było zostać panem każdego żywiołu i musiał pokonać tych królów bardzo wielu. Dzisiaj są jego niewolnikami. Ja musiałem pokonać tylko 2- Śmierć i Życie. Dwie siostry. Syriusz musiał pokonać Terciona i Samosa czyli królów ciemności i światła. Untame królów ripente i mroku. Sunshire musiał pokonać króla słońca i króla księżyca. Ameno natomiast pokonała królową magii i natury.
- A miałeś kiedyś dziewczynę?- Zapytała.
- W sumie to tak.
- Czemu więc nie jest teraz twoją partnerką?
- Ona zdradziła mnie. Leciała tylko na moje bliskie pokrewieństwo z bogami. Chociaż mnie zdradziła nie jako pierwszego. Pierwszy był Vlad. Ona chciała mieć z nim szczeniaki ale on nie czuł się gotowy na zostanie ojcem. Jego zdradziła ze mną. Ja miałem tak samo jak on. To ode mnie poszła do Syriusza. On miał tak samo. Następny na liście był Untame po nim Sun. Jego nie zdążyła zdradzić. Kiedy Ameno zorientowała się co ona wyprawia i że chce mieć koniecznie szczeniaki z półbogiem to przepędziła ją. I to tyle.
< Midnight?>
Uranos i Gaia oraz Day i Night mieli po 2 dzieci które nie są uwiecznione w spisie bogów. I stało się tak że Kronos syn Uranosa i Gai zakochał się w Rei córce Day'a i Night a jego siostra Tetyda w bracie Rei Akmenosie. I mieli szczeniaki. I tak się stało że Zeus zakochał się w swojej kuzynce Herze i zostali parą i tak dalej przez wieki aż do czasu aż narodził się William mój ojciec. Został on mężem Sary- córki Ammfitriona i Alkmeny którzy byli dziećmi Uranosa i Gai oraz Day'a i Night. I potem urodziłem się ja, Vlad i Syriusz. Untame, Ameno i Sunshire zostali adoptowani.- Opowiedziałem mniej więcej historię.
- Nawet ciekawa historia. Czy twoje rodzeństwo też nie musi obawiać się moich mocy?
- Tak. Twoja moc nie działa na żadne z nas. Jesteśmy wybrańcami. Ty też. Jednak jedni wybrani mają inne moce drudzy też inne. Z nas wszystkich tylko Vlad widzi moce innych. On jest Królem Królów Żywiołów.
- Co to znaczy? I Jak się nim stał?
- Kiedy mielimy po 2 lata wyrocznia orzekła że jesteśmy wybrańcami i przeznaczeniem każdego jest zostanie królem kilku żywiołów. I musieliśmy pokonać królów żywiołów. Przeznaczeniem Vlada było zostać panem każdego żywiołu i musiał pokonać tych królów bardzo wielu. Dzisiaj są jego niewolnikami. Ja musiałem pokonać tylko 2- Śmierć i Życie. Dwie siostry. Syriusz musiał pokonać Terciona i Samosa czyli królów ciemności i światła. Untame królów ripente i mroku. Sunshire musiał pokonać króla słońca i króla księżyca. Ameno natomiast pokonała królową magii i natury.
- A miałeś kiedyś dziewczynę?- Zapytała.
- W sumie to tak.
- Czemu więc nie jest teraz twoją partnerką?
- Ona zdradziła mnie. Leciała tylko na moje bliskie pokrewieństwo z bogami. Chociaż mnie zdradziła nie jako pierwszego. Pierwszy był Vlad. Ona chciała mieć z nim szczeniaki ale on nie czuł się gotowy na zostanie ojcem. Jego zdradziła ze mną. Ja miałem tak samo jak on. To ode mnie poszła do Syriusza. On miał tak samo. Następny na liście był Untame po nim Sun. Jego nie zdążyła zdradzić. Kiedy Ameno zorientowała się co ona wyprawia i że chce mieć koniecznie szczeniaki z półbogiem to przepędziła ją. I to tyle.
< Midnight?>
środa, 20 maja 2015
Od Kazana
Siedziałem na skalnej półce i przypatrywałem się latającym orłom. Byłem właśnie w trakcie używania mocy Sokole Oko kiedy dostrzegłem w oddali waderę którą goniła jakaś wataha. Wkurzyłem się ponieważ weszli na tereny mojej watahy a każdy kto na nie wejdzie jest chroniony więc postanowiłem obcym dać nauczkę. Skoczyłem w dół i w trakcie spadania użyłem mocy dzięki której zyskałem skrzydła i poleciałem nad watahę. Napędziłem im niezłego stracha przez sam przelot nad nimi a kiedy wylądowałem przed nimi i otoczyłem ich kołem ognia po prostu zwiewali aż się za nimi kurzyło.
- Witaj. Jestem Kazan alpha tutejszej watahy. A ty?
- Jestem Midnight. Czy mogę dołączyć?
- Ja się zgadzam ale reszta alph też musi. Chodź zaprowadzę Cię do mojej rodziny.- Powiedziałem i pobiegłem przodem. Po jakimś czasie Midnight stała już przed moim rodzeństwem. Vlad przyglądał się jej krytycznym wzrokiem aż w końcu powiedział:
- Jesteś przyjęta. Kazan Cię oprowadzi. Mnie zaś zawołał na bok.
- Kazan Midnight jest posiadaczką wielkiej mocy.
- Naprawdę?
- Tak.
- Jakiej?
- Jednej z zakazanych. Jest tylko kilka wilków które posiadają taką moc....
- Wiem. Kilku wybrańców. Ich przeznaczeniem jest zostanie parą.
- Jeden z nas czterech zostanie jej partnerem.
- Dobra idę ją oprowadzić.
- Uważaj.- Powiedział i dotknął mojej łapy. Pokazał mi co to za moc.
- Jako wybrańcy panujemy nad tą mocą i w naszej obecności ona nie działa ale i tak uważaj.
- Zgoda.- Powiedziałem. Oprowadziłem Midnight po terenach i pokazałem jej jaskinię. W nocy zauważyłem że wymyka się więc poszedłem za nią. Patrzyła na księżyc z pewnej polanki. Kiedy zobaczyła mój medalion szybko zamknęła oczy.
- Spokojnie. Otwórz oczy. Na mnie twoja moc nie działa.- Powiedziałem i podszedłem do niej. Zdjąłem jej łapy z oczu. Wadera otworzyła oczy i spojrzała na mnie. Nic się nie działo.
- Widzisz?
< Midnight?>
- Witaj. Jestem Kazan alpha tutejszej watahy. A ty?
- Jestem Midnight. Czy mogę dołączyć?
- Ja się zgadzam ale reszta alph też musi. Chodź zaprowadzę Cię do mojej rodziny.- Powiedziałem i pobiegłem przodem. Po jakimś czasie Midnight stała już przed moim rodzeństwem. Vlad przyglądał się jej krytycznym wzrokiem aż w końcu powiedział:
- Jesteś przyjęta. Kazan Cię oprowadzi. Mnie zaś zawołał na bok.
- Kazan Midnight jest posiadaczką wielkiej mocy.
- Naprawdę?
- Tak.
- Jakiej?
- Jednej z zakazanych. Jest tylko kilka wilków które posiadają taką moc....
- Wiem. Kilku wybrańców. Ich przeznaczeniem jest zostanie parą.
- Jeden z nas czterech zostanie jej partnerem.
- Dobra idę ją oprowadzić.
- Uważaj.- Powiedział i dotknął mojej łapy. Pokazał mi co to za moc.
- Jako wybrańcy panujemy nad tą mocą i w naszej obecności ona nie działa ale i tak uważaj.
- Zgoda.- Powiedziałem. Oprowadziłem Midnight po terenach i pokazałem jej jaskinię. W nocy zauważyłem że wymyka się więc poszedłem za nią. Patrzyła na księżyc z pewnej polanki. Kiedy zobaczyła mój medalion szybko zamknęła oczy.
- Spokojnie. Otwórz oczy. Na mnie twoja moc nie działa.- Powiedziałem i podszedłem do niej. Zdjąłem jej łapy z oczu. Wadera otworzyła oczy i spojrzała na mnie. Nic się nie działo.
- Widzisz?
< Midnight?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)