Siedziałem na skalnej półce i przypatrywałem się latającym orłom. Byłem właśnie w trakcie używania mocy Sokole Oko kiedy dostrzegłem w oddali waderę którą goniła jakaś wataha. Wkurzyłem się ponieważ weszli na tereny mojej watahy a każdy kto na nie wejdzie jest chroniony więc postanowiłem obcym dać nauczkę. Skoczyłem w dół i w trakcie spadania użyłem mocy dzięki której zyskałem skrzydła i poleciałem nad watahę. Napędziłem im niezłego stracha przez sam przelot nad nimi a kiedy wylądowałem przed nimi i otoczyłem ich kołem ognia po prostu zwiewali aż się za nimi kurzyło.
- Witaj. Jestem Kazan alpha tutejszej watahy. A ty?
- Jestem Midnight. Czy mogę dołączyć?
- Ja się zgadzam ale reszta alph też musi. Chodź zaprowadzę Cię do mojej rodziny.- Powiedziałem i pobiegłem przodem. Po jakimś czasie Midnight stała już przed moim rodzeństwem. Vlad przyglądał się jej krytycznym wzrokiem aż w końcu powiedział:
- Jesteś przyjęta. Kazan Cię oprowadzi. Mnie zaś zawołał na bok.
- Kazan Midnight jest posiadaczką wielkiej mocy.
- Naprawdę?
- Tak.
- Jakiej?
- Jednej z zakazanych. Jest tylko kilka wilków które posiadają taką moc....
- Wiem. Kilku wybrańców. Ich przeznaczeniem jest zostanie parą.
- Jeden z nas czterech zostanie jej partnerem.
- Dobra idę ją oprowadzić.
- Uważaj.- Powiedział i dotknął mojej łapy. Pokazał mi co to za moc.
- Jako wybrańcy panujemy nad tą mocą i w naszej obecności ona nie działa ale i tak uważaj.
- Zgoda.- Powiedziałem. Oprowadziłem Midnight po terenach i pokazałem jej jaskinię. W nocy zauważyłem że wymyka się więc poszedłem za nią. Patrzyła na księżyc z pewnej polanki. Kiedy zobaczyła mój medalion szybko zamknęła oczy.
- Spokojnie. Otwórz oczy. Na mnie twoja moc nie działa.- Powiedziałem i podszedłem do niej. Zdjąłem jej łapy z oczu. Wadera otworzyła oczy i spojrzała na mnie. Nic się nie działo.
- Widzisz?
< Midnight?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz