Pełnia zbliżała się szybciej niż zazwyczaj. Kiedy nadszedł ten dzień po prostu nie mogłem doczekać się wieczora. Kiedy tylko się ściemniło pobiegłem na tę polanę na której umówiłem się z Midnight. Kiedy wreszcie przyszła uśmiechnęła się do mnie. Wyglądała pięknie w świetle okrągłej tarczy księżyca... W tamtej chwili uczucie które rosło we mnie od kiedy się poznaliśmy teraz spotęgowało się jeszcze bardziej. Czyżbym się zakochał?
- Cześć Mid. Dzięki że przyszłaś.
- Nie ma za co. Co to za moc chciałeś mi pokazać?- Przeszła od razu do rzeczy. Uśmiechnąłem się i spojrzałem w tarczę księżyca. Po chwili rozległ się trzask a po nim kolejny. Po chwili nie stałem przed nią na 4 łapach tylko no 2 jako wilkołak.
- Tą.- Powiedziałem telepatycznie i wyciągnąłem do niej dłoń. Położyła na niej łapę.
- Skup się. Jestem pewien że to umiesz. - Mruknąłem. Wadera zaczęła się skupiać a po chwili stała koło mnie w postaci wilkołaka.
- Skąd wiedziałeś?- Zapytała zdziwiona.
- Tylko pół bogowie mają zakazane moce a zawsze w parze z mocą zakazaną idzie ta moc.- Powiedziałem.
- Twoimi rodzicami są albo bóg i śmiertelnik albo para półbogów.- Powiedziałem.
<Mid?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz