Popatrzyłam w oczy Kazana i nie teleportowałam się, nie atakowałam nawet oczy tak bardzo mi się nie świeciły jak zazwyczaj.
-Jak to możliwe?
-Ten medalion wraz z jedną z moich mocy broni mnie przed tym.
-To świetnie w końcu nie muszę być samotna w noc-uśmiechnęłam się.
Kazan odwzajemnił uśmiech i usiadł obok mnie.
-A może opowiesz coś o sobie?-zapytał po chwili Kazan.
Zazwyczaj po tym pytaniu teleportowałam się unikając tematu jednak,
zdawało mi się, że Kazan jest właściwym wilkiem by mu zaufać.
-No chyba, że nie chcesz...
-Nie- przerwałam- mogę ci opowiedzieć.
-Był dzień jak co dzień siedziałam z przyjaciółmi i chłopakiem na
łące kiedy nagle napadła nas wroga wataha. Walczyliśmy, ale oni mieli
amulety blokujące wszystkie moce... prócz zakazanych. Zabili około 20%
naszej watahy! Wolałam tego nie robić ale gdy zapadła noc nasze wilki
wycofały się, a ja wyszłam na przód z chustką na oczach. Alfa śmiał się
ze mnie,że jak niby chcę walczyć walczyć z zawiązanymi oczami. Odsłonił
je i wtedy pewnie wiesz co się stało.
-Zabiłaś ich?
-Większość alfa i parę innych wilków zginęli, a kilka pozostałych
uciekło. Wszyscy gratulowali mi zwycięstwa jednak w walce zginęli Kay i
Mira czyli najważniejsze dla mnie osoby...
-A rodzice?
-Nie wiem nie pamiętam ich w tamtej watasze ich nie było. Po obejrzeniu masakry jakiej tam zrobiłam postanowiłam odejść, a mojemu
rodzeństwu kazałam zostać... Nie byliby ze mną bezpieczni.
-W końcu to komuś opowiedziałam, całkiem fajne uczucie wyrzucić to z siebie.A ty?
-Ja?
-Opowiesz coś?
Kazan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz