piątek, 22 maja 2015

Od Kazana Cd Mid

Uśmiechnąłem się do niej.
- Twierdzą że mogą nas pokonać. Są albo  stuknięci albo po prostu głupi. To raczej my pokonamy ich.
- Oni twierdzą że tylko ja jestem straszna.  Bo mam zakazaną moc.- Powiedziała.
- Powinni bać się raczej całej watahy bo ich amulety nie działają przy mojej rodzinie. Będą bezbronni a szczególnie przy Vladzie.
- Jak to?-
- Każdy z nas jest posiadaczem wielu z zakazanych mocy.
- Na prawdę? Wy nad nimi panujecie?
- Tak. Chcesz kilka zobaczyć?
- No dobrze.- Odparła wilczyca.
- Chodźmy na pustkowie bo tutaj są niebezpieczne.- Powiedziałem. Ruszyliśmy na pustkowie. Kiedy byliśmy w jego centrum ukryłem Midnight pod kopułą.
-  Patrz co się stanie.- Powiedziałem i stanąłem w pewnym oddaleniu. Zamknąłem oczy i skupiłem się.  Niebo zrobiło się czarne i po chwili zaczęły spadać z niego kamienne pociski które niszczyły wszystko. Po jakiejś chwili moje futro zaczęło płonąć a odłamki zaczynały się palić. Potem stworzyłem armię cieni. Po połowie dnia pokazu podszedłem do Midnight.
- Co? Mają się czego bać?- Zapytałem.
- No jasne. a czy ktoś ma jeszcze takie moce oprócz Ciebie?
- Właściwie cała moja rodzina. Chodź idziemy do Vladymira powiedzieć mu o wojnie.
- Jakiej wojnie?-
- Atakując Ciebie wydali nam wojnę. My  zaatakujemy ich a nie oni nas.- Powiedziałem i pognałem przed siebie a Midnight za mną. Po zdaniu relacji mojemu bratu zaczęliśmy szykować się do wymarszu. Każdy przywdział swoją zbroję.
- Kazanie... zauważyłam że nawet po tak długiej prezentacji swojej mocy nie byleś zmęczony. Jak to robisz?
- Praktyka czyni mistrza.- Powiedziałem. Vlad wydał rozkazy i ruszyliśmy na wroga.  Wkrótce walczyliśmy  już. Szala zwycięstwa przechylała się na naszą stronę.
- Wy głupki przecież miał być tylko jeden wilk z zakazaną mocą a ja tu widzę ich mnóstwo!- Wrzeszczał alpha tamtej watahy.  Po pewnym czasie wszyscy  byli już martwi z wyjątkiem kilku jeszcze walczących. Większość czasu staliśmy w pewnej odległości i atakowaliśmy ich magią jednak nie wszyscy. Kiedy już tylko jeden wilk z tamtej watahy pozostał przy życiu spomiędzy stosów trupów ukazał się Vlad z futrem unurzanym w czerwonej posoce.
- No Kazi ja nie będę odwalał brudnej roboty za ciebie.- Powiedział i rzucił o ziemię alphę tamtej watahy. Jak kazał obyczaj to ja musiałem go zabić razem z Vladem. Rozbiłem to co kazał obyczaj.
- No Kazanku wiesz co do Ciebie należy.- Powiedział Vlad i poklepał mnie po plecach. Po chwili  nie było na polu bitwy nikogo prócz ciał, mnie i Midnight.  Zacząłem wymawiać zaklęcia i po chwili pojawił się portal który zassał wszystkie ciała.
- Kazan co ty robisz?- Zapytała Midnight.
- To moja praca. Jestem grabarzem. Zajmuję się sprzątaniem ciał po bitwach.- Powiedziałem.
- Gdzie je składasz?
- Na kniei zbrodniarzy. Chyba że byli dla nas kimś wtedy na cmentarzu.- Powiedziałem i wszedłem do portalu a za mną wbiegła Midnight.  Przemieniłem się w coś podobnego do Śmierci i zacząłem sprzątać ciała. Po jakimś czasie razem z Midnight poszliśmy na łąkę.
 - Mid słuchaj za kilka dni jest pełnia i chciałbym pokazać Ci jedną moc która działa tylko wtedy myślę też że  ty ją posiadasz. Zgoda? spotkamy się tu za 2 dni o dziesiątej w nocy.
<Mid?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz