Wstałem wcześnie rano i postanowiłem zapolować. Pobiegłem na łąkę i zobaczyłem dużego jelenia. Skradałem się po czym skoczyłem na niego, jednak to twarda sztuka zrzucił mnie na ziemię. No jednak ja nie jestem z tych co się poddawają przy takiej małej trudności złapałem go za jednego roga i złamałem. Jeleń zaczął uciekać jednak pobiegłem za nim i uderzyłem mocno łapą w ziemię dzięki czemu nastąpiło trzęsienie ziemi,które przewróciło ofiarę. Podbiegłem i ugryzłem go w kark.
-No w końcu śniadanie-pomyślałem trochę mnie zmęczył.
Zacząłem jeść, kiedy nagle podbiegł do mnie niedźwiedź i mnie przewrócił.
-Koleś co ty odwalasz?-krzyknąłem.
-Teraz to moje jedzenie!-ryknął.
-Niedoczekanie-szepnąłem i rzuciłem się na niego.
Gryzłem go w kark jednak on przygniutł mnie plecami o drzewo.
Po chwili stało się coś dziwnego moje pazury oraz zęby stały się metalowe i w końcu zrozumiałem coś co miało wpływ na zmianę imienia. Nagle poczułem ogromną siłę i odepchnąłem go po czym rzuciłem i ugryzłem w szyję. Po chwili znowu wziąłem się za śniadanie. Jednak w krótce zobaczyłem pewną wiczycę, która zasłabła wychodząc z krzaków Podbiegłem do niej.
-Hej?-dotknąłem ją nosem.
-Eeee...gdzie ja jestem?-ocknęła się po chwili.
-W watasze ameno. Cześć jestem Steel, a ty?-spojżałem na waderę była bardzo ładna.
Saphira?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz